| Główna | Artykuły |


 

 

Sumowo 2010

 

Zawsze mnie drażniła niesprawiedliwość. I nigdy nie mogłem i nie mogę się z taka sytuacją pogodzić. Straszne jest również wrzucanie wszystkich i wszystkiego do jednego wora, przykładanie tej samej miary, a przede wszystkim karanie niewinnych za winy winnych. Zabrzmiało to trochę zawile ale już objaśniam na przykładzie. Stadion , mecz, lub  inna duża impreza. Na świecie piwo leje się strumieniami, browary zarabiają, dziki czemu chętnie zajmują się finansowaniem imprez. Odpowiednie służby pilnują  porządku, a niegrzecznych  po prostu usuwa się z imprezy i bardzo ostro każe za przewinienia. U nas. Cóż, wprowadza się zakaz sprzedaży i spożywania, czyli każe się tych , którzy chcieliby grzecznie wypić po prostu piwo, pośpiewać, a wiadomo że złocisty trunek wzmacnia struny głosowe, za grzechy tych którzy mogliby je ewentualnie popełnić. Podobnie z dostępem do jeziora. Jeżeli korzystający z plaży zostawiają śmieci to co się robi? Uniemożliwia dostęp do plaży i już. Zamiast ustawić najprostsze nawet kosze na śmieci lub po prostu worki, a karać śmiecących. Ludziom trzeba dać szansę nauczyć się po sobie sprzątać. Jednym wystarczy uwaga i możliwość usunięcia bałaganu, innym trzeba przywalić 1000 zł mandatu. I tak należy postępować. Na szczęście Wójt Bakałarzewa zezwolił nam na dojazd nad jezioro Sumowo, za co serdecznie dziękujemy. I proszę wierzyć nie zostawiliśmy nawet łupiny po słonecznikach, a nawet zebraliśmy różne śmieci. I dzięki temu mogliśmy zorganizować spinningowe mistrzostwa Klubu Ukleja.

 

 

 Dlaczego Sumowo? Wystarczy przeczytać relację z zawodów z przed roku. Szczupaki, one nas zapraszają na to jezioro.
  30 maja. Spóźniona wiosna odrabia zaległości. Zielone trzciny już sterczą z wody nawet na metr. Liście grążela tworzą coraz gęstsze rybie kryjówki. Bzy przekwitły więc i tarło powinno być ukończone. Ostatnie owady majówki wpadają do wody. Żaby trochę ucichły. Wszystko wskazuje na to , że szczupak na Sumowie powinien żerować. Jeszcze przed 7 rano 8 łodzi wyruszyło na poszukiwanie zębaczy. Pogoda fajna. Słońce, czasem chmurki , tylko zmienny wiatr kręci nami jak na karuzeli. Wszyscy zaczęli od szukania szczupaków. Minęła godzina, dwie. Cisza. Coś było nie tak. Większość wędkarzy szybko przestawiła się na leciutkie wklejanki i pogoń za trzcinowym okoniem. Okonie dawały się doścignąć, więc trudno było zrezygnować z takiego łowienia, na rzecz bardzo wątpliwych szczupaków.

 

 

Właściwie tylko jedna załoga  Bogdan Skowroński i Andrzej Kopiczko konsekwentnie szukała szczupaków. W przypadku Bogdana dało to znakomity efekt. Pierwsza tura to jeden wymiarowy szczupak, złowiony właśnie przez Bogdana Skowrońskiego. 1310 G wystarczyło do zwycięstwa w tej turze. Kolejne wyniki to wyłącznie okonie. Dwie, trzy sztuki, ale także 10 i 12. Wyniki zbliżone i właściwie wszyscy, którzy mieli ryby w pierwszej turze mogli liczyć na dużą poprawę w turze drugiej. Zanim jednak ruszyliśmy na kolejne 4 godziny poszukiwań ryb, Krzysiek Gryniewicz zaprosił nas na gorący posiłek. W uroczym miejscu, na lekko zakrzaczonej polanie kiełbaska, boczek i pieczony chleb smakował wybornie. Ważenie przebiegało bardzo sprawie, a każdy chciał zważyć ryby jak najszybciej, aby w dobrym zdrowiu wypuścić je do jeziora , gdyż tradycyjnie już każda żywa, wypuszczona ryba to dodatkowe 15 pkt gratis. Z takiego bonusa korzystali wszyscy wędkarze, a ryby zdrowe wracały do jeziora. Posileni, wypoczęci i zrelaksowani kwadrans przed południem wyruszyliśmy na druga decydująca turę. Taktyka bardzo prosta. Znaleźć stadko żerujących okoni. Warunki pogodowe właściwie się nie zmieniały, no może wiatr trochę się rozszalał. Ale to miało pozytywne skutki. Okonie wychodziły za drobnicą na skraj trzciny i tam można było je oszukać. Pojawiały się także dużo częściej szczupaki.  Krótkie, ale przecież na malutkie okoniowe przynęty trudno było liczyć na duże okazy. Prawdziwe rzeźbienie okoni w przybrzeżnych strefach zaprezentowali koledzy z Augustowa. Przyniosło to sukces połowiczny, ponieważ cierpliwy Bogdan, ponownie, tym razem prawie w ostatnim rzucie, złowił szczupaka. Dodatkowo Renek Galicki przyniósł do wagi dwa drobne , ale wymiarowe szczupaki, które po zważeniu również wypuścił. Otrzymał oczywiście po 15 dodatkowych punktów. I tutaj refleksja. W przyszłym roku za wypuszczonego szczupaka premia będzie dużo większa. W drugiej turze ryb było więcej, co zdarza się rzadko, ponieważ najczęściej ranek to panek! No i zębate drapieżniki ciut lepiej żerowały, ponieważ oprócz trzech wymiarowych mieliśmy jeszcze kilkanaście sztuk. W porównaniu z ubiegłym rokiem to malizna, ale powodem tego jest jednak mocno opóźniona wiosna. A takie wyniki zanotowała komisja sędziowska:

 

 

1. Bogdan Skowroński                        5 pkt
2. Zbigniew Maciejewski                     5 pkt
3. Renisław Galicki                             8 pkt
4. Andrzej Gorlewski                           8 pkt
5. Wojciech Palczewski                       9 pkt
6. Krystyna Majewska                        10 pkt
7.Krzysztof Krajewski                         14 pkt
8. Arnold Hościłło                              17 pkt
9.Kazimierz Hećman                          17 pkt
10.Jerzy Rynkowski                            21 pkt


 W zawodach uczestniczyli również: Tomasz Gawroński, Paweł Topolski, Edward Sznurkowski, Mieczysław Kaczanowski, Andrzej Kopiczko i Krzysztof Gryniewicz. 
 Jedyna Rodzynka w naszym towarzystwie, Krysia ponownie dołożyła wielu facetom. Jako organizatorzy, członkowie klubu Ukleja byli tym razem bardzo gościnni, zajmując tylko trzy miejsca w dziesiątce i to raczej na jej końcu. Kolejne imprezy już wkrótce. Organizują i Augustów, i koło Okoń, i Raczki. A Klub Ukleja już teraz zaprasza na kolejna edycję Spinningowych Mistrzostw Olecka. Jak nic się nie zmieni to 8 sierpnia, oczywiście na jeziorze Olecko Wielkie.
Wielkie podziękowania wszystkim uczestnikom i kolegom z Klubu.
 
                          Z wędkarskim pozdrowieniem J.Arnold Hościłło