|
|
|
|
Szczupaki z
Rospudy |
|
|
|
 |
| |
|
Jezioro Rospuda jest nadal jednym z
najczystszych w regionie. Cudnie przezroczysta woda, piękne spady, górki,
wyspy, trzcinowiska. Prawdziwy raj dla ryb i wędkarzy. Wędkarze z Koła
Okoń już wiele lat temu odkryli to jezioro i co roku organizują tam
zawody. Ostatnie odbyły się 28 października 2007roku. Mimo późnej jesieni,
jakimś cudem zawsze dopisuje nam pogoda. Tak było również w tym roku. 28
wędkarzy z Suwałk, Raczek, Augustowa i Olecka zameldowało się nad
jeziorem. Niektórzy ponad godzinę przed czasem, cóż nie przestawili
budzików....A czas się zmienił. Miłe, sympatyczne przywitanie jest już
normą. Tak było i tym razem. Dodatkowo Janusz Zalewski obchodził bardzo
okrągłą rocznicę urodzin, całe pięć dych, więc wypadało odśpiewać sto lat!
Szybciutkie zapisy, wymiana informacji i na wodę. A tutaj...schody. Już
podczas przywitalnych rozmów ogólne wrażenie było takie, że z rybami jest
wyjątkowo ciężko. Po prostu nie biorą i w dodatku nie można ich w żaden
sposób echosondą namierzyć |
| |
|
 |
| |
|
Nawet brania nie miałem, a spenetrowałem
bardzo dokładnie kawał jeziora! Mówił, słynący z doskonałej znajomości
Rospudy Miecio Sowulewski. W podobnym tonie wypowiadali się również inni
wędkarze, którzy w ostatnich dniach odwiedzili łowisko. Niestety ich
prognozy sprawdzały się. Bardzo trudno było znaleźć i namówić do brania
drapieżniki. Sonda pokazywał ryby dopiero na ponad 15 metrowej głębokości.
Z czym to było związane... Nikt za bardzo nie wiedział. Pływaliśmy, więc
tak od wyspy do wyspy od górki do górki, cumując łódki na samych
koniuszkach lin kotwicznych na kilkunastometrowej głębokości. W takich
warunkach najlepiej sprawdza się boczny, trok, więc prawie wszyscy z uwagą
wpatrywali się w szczytówki, mając nadzieję na branie. A zdarzały się one
bardzo rzadko. Od czasu do czasu jednak wędki tętniły cudzym, okoniowym
życiem. Kilka rybek dało się namówić. Już spływając z łowiska w znanej
wszystkim zatoce, nie wiadomo skąd, echo zaczęło wariować i w miejscach
gdzie jeszcze kilka godzin wcześniej była prawdziwa pustynia,
obserwowaliśmy ogromne stada ryb. Skąd się wzięły, kolejna tajemnica. |
| |
|
 |
|
fot. Arek
tylko mógł potrzymać - i pozazdrościć. |
|
Tajemnicą również pozostanie to, w jaki sposób
podczas takiej rybnej bryndzy dwaj nasi koledzy wyłuskali z wody piękne
ryby. Mietek i do brzegu przywieźli po pięknym szczupaku. Grube, spasione
drapieżniki zachwyciły wszystkich i świadczyły o dużych umiejętnościach i
sporym szczęściu ich łowców. Ponad trzykilowe wagi ryb wzbudzały zachwyt,
i odrobinkę zazdrości. Prawdopodobnie większość z nas myślała ....Kurczę,
powinienem również szukać szczupaków.Już nie po raz pierwszy jezioro
Rospuda obdarowuje wędkarzy dużymi szczupakami. Takie jest to łowisko. W
ubiegłym roku wszyscy połowili dużo zgrabnych okoni, w tym roku padły dwa
ładne szczupaki. |
| |
| A oto wyniki: |
| I |
Mieczysław Kaczanowski |
3750 |
| II |
Mirosław Iwaniuk |
3275 |
| III |
Sławomir Suchocki |
270 |
| IV |
Józef Makowski |
265 |
| V |
Mieczysław Sowulewski |
240 |
| VI |
Marian Wasilewski |
190 |
| VII |
Arnold Hościłło |
120 |
| VIII |
Krystyna Majewska |
100 |
| IX |
Marek Gałażewski |
90 |
| X |
Janusz Zalewski |
70 |
| XI |
Mieczysław Goilik |
55 |
| |
|
|
|
Największa Ryba |
| I |
Mieczysław Kaczanowski |
3750 |
| II |
Mirosław Iwaniuk |
3275 |
| |
|
 |
| |
|
Po zawodach Miecio Gojlik częstował wszystkich
pysznym bigosem z kiełbasianą wkładką.
Sprawne i jak zwykle sumienne sędziowanie, to zasługa Józka Makowskiego i
Krzyśka Krajewskiego. Wyniki ogłosili i puchary wręczyli Tomek Gawroński i
Krzysiek Gryniewicz.
Pyszny bigos, pysznie było. Dzień coraz krótszy, więc pora była do domu. W
dobrych nastrojach, chociaż w większości trochę zawiedzeni rozjechaliśmy
się do domów. Na ten rok chyba zawodów wystarczy. A zima już tuż tuż....
Co widział - opisał Arnold Hościłło
|
|
|