Cudze chwalicie

Wszyscy mieszkańcy Olecka doskonale znają nasze ponad 200 hektarowe jezioro. Czterystu członków Koła Okoń również. Nie wszyscy na Olecku Wielkim łowią ryby. Z przykrością muszę stwierdzić, że ja również bardzo rzadko odwiedzam odległy o kilkaset metrów od mojego domu zbiornik. O ile sporadyczne łowy w okresie letnim łatwo można wytłumaczyć dużym ruchem motorowodniaków, to zimą, zwłaszcza gdy na lodzie leży utrudniający bojerowcom żeglowanie śnieg, jezioro Olecko Wielkie jest cichym, przyjaznym, podlodowym łowiskiem. Panuje wprawdzie obiegowa opinia, że ryb w naszym jeziorze mało, jednak nie do końca z tym się zgodzę. Owszem, złowienie siei graniczy z cudem , okrutnie garbatych okoni łatwo się nie namierzy. Leszcz również nie jest tak łatwą zdobyczą jak na przykład na Małym Olecku. Na marginesie chciałbym zaapelować do wędkarzy zasadzających się na leszcze właśnie na Małym Olecku  o wyrozumiałość, umiar, koleżeństwo i rozsądek. Chłopaki, ryb starczy dla wszystkich. 

 

 

Wracając do tematu, pozostała płoć. Dla mnie ta ryba to królowa naszych wód. Jest wszędzie i zawsze, można ją łowić wszystkimi metodami, także na spinning. I sprawia ,że podlodowe zawody, na jeziorze Olecko Wielkie obfitują w ryby. Zawody takie 17 stycznia zorganizowało Koło Okoń. Były to Mistrzostwa Koła. I najpierw ta zła wiadomość. Frekwencja. Zawody odbywały się w formule otwartej, to znaczy, że mogli startować wszyscy wędkarze, nie tylko z koła Okoń. I cóż ? Dziewięć osób. Nie podejmuję się liczyć jaki to procent oleckich wędkarzy. Nad powodami takiego marnego zainteresowania należy się głęboko zastanowić. I jak znam kolegów z Zarządu, z pewnością to zrobią. I wyciągną wnioski. A teraz wiadomości dobre. Pogoda. Prześliczna. Ciepło, słonecznie, bezwietrznie. Kto kiedykolwiek spod lodu łowił, ten wie jak to waży element wędkarskiej przygody na lodzie. Gdy jest ciepło, wszystko się układa. Dlatego tak ważny jest ubiór, buty i noszenie czapki, na co dużą uwagę zwracał nasz sędzia, upominając nawet swojego 33-letniego synka. Zawody odbywały się zgodnie z międzynarodowym regulaminem CIPS. Mimo niewielu zawodników, losowo utworzono dwa sektory. Punktualnie o ósmej sędzia Józef Makowski kibicowską trąbką dał sygnał do rozpoczęcia rywalizacji.

 

 

Świdry w ruch, zanęta w dół  i już po chwili królowe płocie lądują w wiaderkach. Łowią wszyscy. Jedni szybciej inni wolniej. Raczej głęboko, ponad sześć metrów. Trzy godziny. Jak z bicza trzasnął. Już wstępne zaglądanie w wiaderka utwierdziło opinię, że sektor A, ten bliżej rzeki, był zdecydowanie bardziej rybny. Zwyciężył w nim Grzegorz Makowski imponującym wynikiem 4290g.  W sektorze B najlepszy był Tomasz Iszkuło. Tutaj do zwycięstwa wystarczyło 2520g. Ale to tylko jedna tura. Wszystko jeszcze mogło się zmienić, chociaż przy mało licznych sektorach dużo trudniej o to. Posileni gorącą zupą, kwadrans przed południem rozpoczęliśmy zmagania w drugiej turze. Ryb jest jakby więcej. Większość zawodników łowi w najgłębszej części sektorów. Kolejne trzy godziny równie szybko minęły. Waga ruszyła. Oj się namieszało jednak. Sektor B wygrał Ryszard Ponikiewski. 3045g .

 

 

W sektorze A tym razem  ja zwyciężyłem osiągając  4745g. Po dodaniu punktów i wagi ryb, sędziowie przedstawili wyniki:

1.Arnold Hościłło                      3 pkt       7170g

2.Tomasz Iszkuło                     3 pkt       6345g

3.Grzegorz Makowski               4 pkt        7610g

4.Krzysztof Krajewski                4 pkt         6430g

5.Ryszard Ponikiewski               5pkt         3255g

6.Jerzy Rynkowski                     7pkt         5160g

7.Marian Wojsiat                      7pkt          2915g

8.Krzysztof Hryniewicz              7pkt          1865g

9.Mieczysław Gojlik                  10pkt         3280g

 

 

Nad całością czuwał sędzia Józef Makowski. Wśród prawie 45 kg ryb, które złowiliśmy, były tylko dwa wymiarowe okonie. Reszta to płoć, taka patelniana. 17-18 cm, a nawet większe. Okonie i to całkiem spore złowili nasi koledzy z Białegostoku, którzy   ruszyli na jezioro podczas trwania pierwszej tury. Ciekawy tez jestem zdobyczy wędkarza, który od kilku dni obławia głęboką na kilkanaście metrów, znajdującą się na środku jeziora górkę. Coś mi się zdaje, że fotki z łowionych tam okoni zrobiłyby wrażenie. A wiec jak!? Nie ma ryb na Olecku Wielkim!? Cudze chwalicie…..Wędkarze to jednak naród przekorny. Z radością odnotowując niezłe wyniki na jeziorze Olecko Wielkie, w imieniu Zarządu Koła Okoń zapraszam już w najbliższą niedzielę, 24 stycznia na……. Towarzyski wyjazd wędkarski na jezioro Śniardwy. Największa woda w Polsce kusi. Jedziemy autokarem. O zapisach  i szczegółach wyjazdu poinformują Prezesi Krzysztof Krajewski tel 517 345 499 i Mieczysław Gojlik tel 606 434 599. Może ta impreza zaciekawi więcej wędkarzy. Na koniec serdeczne podziękowania wszystkim uczestnikom i organizatorom Podlodowych Mistrzostw Koła Okoń.

                        Z wędkarskim pozdrowieniem J.Arnold Hościłło