Morskie Mistrzostwa Klubu Ukleja Darłowo 27-28 maja 2007

   

Po raz kolejny, miłośnicy wędkarstwa Morskiego zebrali się 27 maja, aby rozegrać Morskie Mistrzostwa Klubu Ukleja. W Darłowie, na pokładzie bardzo przyjaznego wędkarzom kutra Iskra zaokrętowało się 11 osób. Wśród starych Wilków morskich łowiących w morzu już ponad 20 lat , czterech nowicjuszy! Basia, która już od dawna marzyła o morskiej przygodzie oraz Robert, Kuba i Edek.

   

Wszyscy napaleni, uśmiechnięci i pełni nadziei na niezwykłą przygodę. Pozostali wędkarze, doskonale wiedzieli, że Neptun sprzyja nowicjuszom, więc liczyli na dobre połowy na statku.
 Pierwszego dnia pływaliśmy blisko i wyniki nie były rewelacyjne, jednak wszyscy trochę połowili. Przebojem dnia , był okrzyk Baśki , gdy zapięła swoją pierwszą rybę i nie mogąc oderwać dorsza od dna wrzeszczała na cały głos -puszczaj , skurczybyku, puszczaj!!!
 Wszyscy nowicjusze oczywiście zaliczyli rybki i związany z tym chrzest dorszowym gonem!!

   

   

Drugi dzień, to odprawa i długi rejs na dalekie łowiska poza strefę przybrzeżną. To był strzał w dziesiątkę. Dorszy było dużo więcej i chociaż nikt nie trafił porządnego okazu to wszyscy byli bardzo zadowoleni.
A nowicjusze?! No cóż przed ich atakiem obronił się właściwie tylko najbardziej doświadczony dorszowiec, pływający już 25 lat Tomek Gawroński .
Klasyfikację ustaliliśmy na podstawie dwóch dni łowienia, każdy traktując jako oddzielną turę. Pierwsze miejsce i tytuł Mistrza Morskiego Klubu Ukleja zdobył:

Robert Anuszkiewicz
Pierwszym Wicemistrzem został Tomasz Gawroński, a drugim Jakub Sulima.
Kolejne miejsca zajęli: Zbigniew Radziszewski, Edward Sznurkowski, Mieczysław Kopiczko, Marian Wojsiat, Mieczysław Gojlik, Arnold Hościłło, Barbara Niewiadomska i Józef Makowski.

   

   

Ale nie wyniki były najważniejsze. Przyjacielska atmosfera, dużo uśmiechu i kolejni zarażeni bakcylem morskich łowów wędkarze.
Kilka słów o Iskrze i jej armatorze. Obecnie rzadko spotyka się tak sympatycznie, profesjonalnie i uczciwie zorganizowany rejs. Na Iskrze wędkarze czują się znakomicie, no chyba , że mocno buja... Widać, że nie jest to golenie frajerów z którym tak często spotykamy się na innych statkach, w innych portach. Tutaj wędkarz jest kimś ważnym i jego zadowolenie jest celem nadrzędnym zarówno armatora jak i załogi statku. Kawa , herbata, smażone śledziki i ciepły , bardzo syty posiłek to standard na tym statku. Sympatyczni, uprzejmi i komunikatywni , rozmawiający ze wszystkimi wędkarzami, zarówno szyper jak i pomocnik, to duży plus rejsu na Iskrze. Jeżeli do tego dodamy czyściutką, pachnącą toaletę oraz szukającego i znajdującego dobre łowiska szypra, to myślę, że znającym morskie realia na kutrach , wędkarzom, nie trzeba nic więcej. Gorąco polecam Iskrę. Warto tu przyjechać i warto Iskrą wyprawić się w morze!!!

   

   

Z morskim pozdrowieniem AHOJ Arnold Hościłło