Gdzie to jest?

 

Przerwa nie trwała długo. Po kilkunastu godzinach, już o 3 rano 4 stycznia w czteroosobowym składzie wyruszyliśmy do Olsztyna na Mistrzostwa Okręgu. Właściwie to nie do Olsztyna , a na znajdujące się 15km od stolicy naszego województwa łowisko zwane Sętal. Celowo nie użyłem nazwy jezioro, ponieważ zbiornik ten bardziej przypomina staw. Powstał na skutek zalania wodą ponad 20-sto hektarowej łąki. Trafić tam nie było łatwo, drogi zasypane, oznakowanie dróg jak w Polsce i do tego całkowita ciemność. Kilka razy zadawaliśmy sobie pytanie: Gdzie to jest? Jednak udało się . Mimo bardzo niesprzyjającej pogody, sypiącego śniegu i silnego wiatru powodującego zamiecie, po prawie czterogodzinnej jeździe docieramy do wsi Sętal.

 

Letnie zdjęcie z lotu ptaka

 

Jeszcze tylko drobna korekta ustawienia naszego samochodu, dokonana przy pierwszych oznakach dnia i już witamy się z kolegami. Łowisko bardzo równe, pod względem głębokości, wszędzie około 3,5m i jak się okazało podczas zawodów, pełne całkiem zgrabnych płotek i okoni.. Jeziorko wygląda zachęcająco. Na szczęście pogoda również z każdą chwilą staje coraz lepsza. Ustał wiatr, przestało sypać śnieżnym puchem i nawet zaświeciło słoneczko. Jest cudnie!

 

 

Łowimy w dwóch 2-godzinnych turach według regulaminu Światowej Federacji Sportu Wędkarskiego. Praktycznie od początku łowienia do naszych wiaderek trafiały zgrabne, nawet 25 cm płocie i podobne okonie. Łowili wszyscy. Niektórzy trochę szybciej  i Ci zwyciężyli, inni ciut wolniej i Ci musieli pogodzić się z dalszymi miejscami. Naszej czwórce poszło całkiem dobrze! Krzysiek Gryniewicz był dziesiąty, Janusz Zalewski ósmy, Krzysiek Krajewski zajął najbardziej nie lubiane czwarte miejsce, a mi udało się sięgnąć po tytuł wicemistrza Okręgu Olsztyńskiego! Mistrzem został bezapelacyjnie najlepiej łowiący w obu turach , „stary Mistrz” Andrzej Łapiński z Olsztyna.

 

 

W trakcie łowienia mróz wzrastał z każdą chwilą. Zaczynaliśmy przy minus 4 a kończyliśmy przy minus 12. Na szczęście świeciło przepiękne słoneczko, a także było całkowicie bezwietrznie , łowiliśmy więc z wielką przyjemnością, a tych kilkunastu stopni mrozu nie odczuwaliśmy zupełnie. Już za tydzień w dniach 9-11 stycznia dokładnie w tym samym miejscu odbędzie się impreza z cyklu Grand Prix Polski, jedna z dwóch zaplanowanych na ten sezon, wyłaniających Mistrzów Polski. Oczywiście startujemy tam, więc zawody okręgowe potraktowaliśmy również jako przetarcie i jednocześnie poznanie łowiska. Wypadło nieźle, jak będzie teraz.... któż to wie.

 

Pozdrawiam wędkarzy Arnold Hościłło