Goniąc kormorany

Święto Wojska Polskiego. Defilady, pokaz sprzętu wojskowego, może trochę prężenie muskułów, przemówienia i ordery, kwiaty, orkiestry wojskowe, piosenki żołnierskie rodem z kołobrzeskiego festiwalu, uroczyste msze święte, piękny defiladowy krok kompanii reprezentacyjnych, czyli rączka do pana, noga do... wiadomo do czego. Pięknie. To wszystko było wczoraj. A tak na marginesie, przypominam z dawnych, słusznie minionych czasów pochody pierwszomajowe. Na ich zakończenie, po przejściu szkół, zakładów pracy, itp zawsze był swoisty pokaz sprzętu. Całą szerokością ulicy z włączonymi klaksonami zasuwali taksówkarze (posiadanie taksówki to było wtedy COŚ!), karetki pogotowia i wozy strażackie, z nieodłącznymi żukami bojowymi. Lubiłem te pokazy. Pochodów już nie ma, defilady wojskowe oglądamy w TV, a taksówki, to co najmniej dwie każdy ma na podwórku. I tylko żuków coraz mniej. To było wczoraj.

 

 

Dzisiaj Mieruniszki. Nie wszyscy wiedzą, że ta licząca obecnie 170 mieszkańców wieś sołecka, jest najstarszą miejscowością w okolicy. Pierwsze wzmianki sięgają 1422 roku i traktatu Jagiełły z Krzyżakami. Ale dzisiaj interesuje nas jezioro Mieruniszki, a raczej Mieruńskie Wielkie, bo taką nazwę nosi. 190 ha, kształtem przypomina trochę półwysep Apeniński. Długie na 5 km, głębokie... no właśnie. Źródła podają, że średnia głębokość to 6,7 m a maksymalna 25,5m, jednak po ostatnich upałach należy spokojnie wartości te zmniejszyć o jakieś 80 cm. Rybom to z pewnością nie sprzyja. Podobnie jak ciepła woda. Każdy stopień temperatury wody więcej, to dużo mniej tlenu w wodzie. A tlen to życie.

 

 
 

 Nad to piękne, dosyć rybne, jednak już trochę nie dotlenione jezioro 16 sierpnia Zarząd Koła Okoń zaprosił wszystkich wędkarzy na kolejne , cykliczne zawody okoniowe. Miejsce wodowania łodzi zmieniło się w mulistą, zarośnięta, wąską szparkę. Woda odsłoniła gęste kępy zielska i nabrała brzydkiego koloru.
Nie zraziło to jednak 16 wędkarzy przybyłych w niedzielny poranek na zawody. Łodzie wodowaliśmy z pewnymi kłopotami, a wypływające jednostki ustępowały miejsca kolejnym. Krótkie przywitanie Pana Prezesa i ruszamy. Ostrożnie, żeby silnik nie wbił się w zielone wyspy, a echosonda nie zaczerpnęła obficie trawiastych szaro burych roślin. Już na otwartej wodzie jest jednak pięknie. Rześki poranek około 14 stopni przyjemnie chłodzi. Łodzie szybko rozjeżdżają się po jeziorze. Każdy m
a jakiś plan, tylko co na to okonie? I czy panująca bardzo wysoka temperatura nie wpłynęła znacząco na zachowanie i miejsca żerowania ryb? Wkrótce okazuje się, że jednak przynajmniej ranek przynosi ryby. Trafiają się okonie spełniające 18-to centymetrowa normę.
Są i większe, chociaż nie widziałem, aby ktoś używał podbieraka. Woda w jeziorze 24 stopnie. Dotykając ryb, ma się wrażenie jakby trafiały w nasze ręce z ciepłej zupy. Trudno będzie utrzymać je przy życiu, aby po zważeniu wypuścić. Oby tylko było co ważyć. Pojedyncze okonie atakują przynęty spod trzcin, jednak łowisko zapewniające kilka sztuk trudno odnaleźć. Jakoś sobie jednak radzimy. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie.. Piotr Szczepanik. A raczej jego 50-cio letni szlagier o kormoranach.
Bo kormorany powróciły i z całą potęgą likwidują ryby w naszych jeziorach. To rzeczywiście fascynujące i niezwykle inteligentne ptaki, jednak przy obecnej liczebności, to po prostu zbóje i szkodniki.
Na Mieruniszkach żeruje ich dobrych kilka setek, co przy wielkości jeziora jest liczbą przeogromną.
Ani wędkarze, ani rybacy, ani nawet kłusownicy razem wzięci nie złowią tyle ryb, co kormorany. Każdy kormoran dziennie pół kilo ryb. Doszło do tego, że żerują nawet w trzcinach, co zauważył jeden z wędkarzy. Ale nie wszystkie ryby padły ofiarą czarnego żarłoka. Kilka okoni zostało.

 
 

Do ważenie przynieśliśmy i w związku z tym odpowiednie miejsca zajęliśmy:
1.Iwaniuk Mirosław 2485g
2.Topolski Paweł 2100g
3.Hościłło Arnold 915g
4.Galicki Renisław 840g
5.Gojlik Mieczysław 795g
6.Gawroński Tomasz 695g
7.Krajewski Krzysztof 690g
8.Chodnicki Robert 550g
9.Hodana Krzysztof 400g
10.Makowski Józef 395g

 

Swoją zdobycz przedstawili komisji sędziowskie również: Przekop Marek, Szurkowski Edward, Suchocki Sławomir, Kaszuba Maciej, Kryścio Stanisław, Rynkowski Jerzy, Guzewicz Stanisław. Największego okonia o wadze 410g złowił Topolski Paweł. Goniąc kormorany, uwzględniając bardzo niski stan wody, a także niespotykane, tropikalne upały panujące od kilkunastu dni, wyniki należy uznać za przyzwoite. Niedawno, czytając wyniki zawodów gdzieś w Polsce, spotkałem się z takim komentarzem, cytuję z pamięci „ z nadzieją należy odnotować odradzające się pogłowie okonia, o czym świadczą wyniki zawodów”.
Cytat ten odnosił się do 2 ( słownie dwóch!!!!!) okoni o wadze 70g każdy, złowionych przez 12 zawodników!!! Śmiać się czy płakać? Widać, że są wody dużo „lepsze”, niż nasze łowiska. Z przyjemnością dodam, że obecni na zakończeniu imprezy rybacy, odławiający jezioro Mieruniszki, również ufundowali nam nagrody. Pierwsza trójka otrzymała stosownie do zajętych miejsc buteleczki z odpowiednią zawartością procentów. Miło. Widać, że rybacy i wędkarze mogą żyć w symbiozie. Przykład godny naśladowania.
Nie musimy być wrogami. Mamy wspólnego wroga, ganiajmy więc go ! Na zakończenie Prezes Krzysztof Krajewski zaprosił wszystkich na jubileuszowe , trzydniowe zawody, które odbędą się na jeziorze Łaśmiady w dniach 18-20 września. Przednia zabawa i doskonała atmosfera zapewniona, a i nagród bez liku!
Warto przyjechać. Więcej info na stronie koła Okoń i klubu Ukleja, a także z ust Prezesa i Zarządu koła Okoń!


Z wędkarskim pozdrowieniem J.Arnold Hościłło