Nie takie "Małe"

 

foto ze strony :http://www.turysta.net.pl/gminy/wieliczki/

 

O ile porównanie Olecka jako miasto z Małym Oleckiem, wsią wygląda trochę śmiesznie, to porównanie jezior Olecko Wielkie i Olecko Małe , pokazuje pewną symbolikę w określeniu "małe" i "wielkie". Ba tak na prawdę długość obu jezior prawie jednakowa, powierzchnia różni się o kilka hektarów na korzyść oczywiście wielkiego. W dodatku powierzchnia Olecka Wielkiego systematycznie się zmniejsza. Jedyna różnica, to średnia głębokość. Olecko Małe, to niewiele ponad 10m , Olecko Wielkie zaś ma ponad 20m średniej głębokości. Bardziej zasadne byłyby więc nazwy Olecko płytkie i Olecko głębokie. Z głębokością wiąże się rodzaj rybostanu. Olecko płytkie ma dwie wyspy, sporo wypłyceń, no i przede wszystkim są tam sandacze i... bolenie. Piękne, agresywnie żerujące , jednak chyba niedostępne dla wędkarzy.  Olecko Małe tzn. płytkie kojarzyło się przez wiele lat z brudną wodą, a raczej ściekami, które Lega niosła z Olecka.  Jezioro pomalutku radzi sobie z fatalną przeszłością. I właśnie na tym jeziorze Koło Okoń zorganizowało swoje spinningowe mistrzostwa.

 

Raniutko, w niedzielę.... czerwca, 17 wędkarzy zameldowało się nad jeziorem. Tutaj uwaga. Jeden kolega z Wieliczek, pozostali z Olecka! Jasne, przykro, że tym razem nie przyjechali do nas koledzy z innych miast, jednak z drugiej strony obecność tylu Olecczan na zawodach jest budująca. Wprawdzie jedyny wąski pas brzegu, umożliwiający wygodne wodowanie łódek, został przez jakieś terenowe samochody mocno zniszczony, to obecność tylu silnych facetów pozwoliła niczym leciutkie kajaki powrzucać wszystkie łódki do jeziora. Odprawa dokonana i ruszamy na pierwszą czterogodzinną turę. Jezioro przywitało nas zimnym wiatrem, upałem na słoneczku i zakładaniem kurtek w cieniu.

 I były okonie. Całkiem niezłe. Łowiliśmy je wszyscy, jedni trochę więcej, inni trochę mniej.  Dwie tury przyniosły bardzo podobne wyniki. Kilogram w turze, znakomicie, pół kilograma bardzo dobrze, trzysta gram, nieźle. Trafiło się kilka zer, ale to efekt tego, że większość uczestników zawodów bardzo rzadko łowi na tym jeziorze. A szkoda. Może ładne garbusy zmobilizują nas do częstszego odwiedzania płytszego z oleckich jezior.

1. Hościłło Arnold                        3pkt       2155g

2.Krajewski Krzysztof                  3pkt      1855g

3.Przekop Marek                          6pkt       975g

4.Gojlik Mieczysław                    8pkt       570g

5.Sowulewski Mieczysław       15pkt      340g

6.Wojsiat Marian                          15pkt      185g

7.Gawroński Tomasz                  16pkt       250g

8.Miłowicki Krzysztof                 22pkt      295g

9.Hodana Krzysztof                     23pkt      285g

10.Makowski Józef                      24pkt      200g

W zawodach uczestniczyli również: Szurkowski Edward, Wysocki Jerzy, Iszkuło Tomasz, Kozakiewicz Wojciech, Rynkowski Jerzy i Chodnicki Robert.

Największego okonia, co tradycyjnie uhonorowane zostało okolicznościowym kubkiem złowił Krzysztof Krajewski . Okaz ważył 395g

 
 

Swoje trzy pytania kieruję dzisiaj do szczęśliwego posiadacza pięknej działki nad jeziorem Olecko Małe Jurka Wysokiego.

- Jerzy jak często łowisz na tym jeziorze?

 – Bardzo często. Posiadam tu łódkę, uwielbiam relaks na działce, a najbardziej na wodzie. Czasem więc nawet kilka razy w tygodniu tu jestem, najczęściej jednak w weekendy.

–Jaką rybą złowioną w Olecku Małym możesz się pochwalić?

- Uwielbiam zasiadkę na leszcza. Przygotowują sobie kilka alternatywnych łowisk, które odpowiednio nęcę i w których trafiają się niezłe łopaty. Największa to 3 kilo 80 deko, ale wiem , że są większe i już w tym roku zapoluję na takie.

– Ostanie pytanie. Co powiesz, ze względu na dawne zatrucie wody, o walorach smakowych ryb tutaj złowionych?

- Wszystkie ryby, które zabieram, a dużą część wypuszczam, sam konsumuję i nie zauważam żadnej różnicy w porównaniu z rybami z innych jezior. Jezioro oczyściło się i ryby są po prostu smaczne.

– Dzięki Jerzy.

I jeszcze tylko pożegnanie z rodziną łabędzi, która odwiedziła mnie przypływając do samej łódki. Małe łabędziątka są prześliczne. Nigdy nie oglądałem ich z tak bliska. Są bardzo ufne. Ludzie tutaj ich nie krzywdzą . A nad Olecko „Płytkie” z pewnością zajrzę. Może za sandaczem!?

                                   Z wędkarskim pozdrowieniem J.Arnold Hościłło