Coś drgnęło...
 

4 października Klub Wędkarski Ukleja zorganizował po raz drugi Mistrzostwa w drgającej szczytówce. Coś drgnęło, ponieważ tym razem wystartowało 7 uczestników, a w ubiegłym roku było 6... Łowiskiem podobnie jak poprzednio było jezioro Sumowo koło Bakałarzewo. Woda ta słynie z pięknych leszczy , grubaśnych krąpi, żarłocznych okoni , spasionych płoci i wszędobylskiej uklei . Aby wykluczyć nadmierne łowienie właśnie srebrnej rybki, wprowadziliśmy minimalny wymiar łowionych ryb 14 cm. Tradycyjnie już ryby były mierzone. Czwórka zawodników, nie posiadających woderów ustawiła się na piaszczystym cyplu, natomiast trójka, zaopatrzona w długaśne gumiaki, za pasem trzcin.

 

 

Już po kilkunastu minutach łowienia stało się jasne, że cypelek, z racji częstych odwiedzin wędkarskich, daje lepsze wyniki. Z tego powodu, na ostanie 1,5 godziny łowienia, wszyscy stanęliśmy, dosłownie ramię w ramię na kilkunastu metrach cypelka. Było trochę ciasno ale nikt nie narzekał. A ryby? Cóż, nie poddały się zbytnio naszym namowom. Przepiękna pogoda zrekompensowała nam jednak niedostatki rybostanu. Dużymi umiejętnościami w łowieniu gruntowym błysnął nasz przyjaciel Dariusz Łuzdowski. Szczęśliwie ustawiając się na skraju cypla co chwilę holował rybę. Tym sposobem zdeklasował pozostałych uczestników! Brawo Darek, a reszta, no cóż do roboty!!!!

 

 

1. Dariusz Łuzdowski - 307 cm
2.Arnold Hościłło - 138 cm
3.Krzysztof Gryniewicz - 101 cm
4.Józef Makowski - 99 cm
5.Barbara Niewiadomska - 70 cm
6.Mieczysław Gojlik - 65 cm
7.Krzysztof Krajewski - 34 cm

   

 

Bardzo towarzyskie i bardzo serdeczne zawody przebiegały w rodzinnej atmosferze. W czasie ogłoszonej podczas łowienia przerwy, co chwilkę z dymiącego grilla zeskakiwały kawałki pysznych wędkarskich przysmaków. Nasza Rodzynka Basia Niewiadomska dodatkowo ugościła nas własnoręcznie przygotowanymi ”słoikowymi” żeberkami i przepyszną nalewką z pigwy! Palce lizać!!

Zawody zakończyliśmy prawie o zmroku, postanowieniem , że w przyszłym roku co najmniej dwukrotnie  ustawimy nasze drgające szczytówki na podpórkach!!! Kto nie był niech żałuje!

 

Z wędkarskim pozdrowieniem  Arnold Hościłło