Biorą

Pierwszy sygnał otrzymałem od Krzysia.-Wiesz, okonie biorą! Mietek i Józek połowili grube garbusy. Co robisz jutro? -spytał na koniec. Pracowałem, ale przecież pewne rzeczy można przesunąć, inne przełożyć , z innych zrezygnować. Kolkejny sygnał dał Jurek.- Okonie biorą, grube! -prawie krzyknął do słuchwki. To mnie przekonało.Nie trudno było mnie namówić. Przeciez w tym roku jeszcze nie połowiłem, a maj już dwudziesty.

 

 

 Jurek z Józkiem mogli, więc pojechali raniutko. Ja z Krzysiem dopiero po dziewiątej, ale skoro biorą? Z rybami jednak, a szczególnie z okoniami, zdarzaja sie takie historie, że bogate w okazałe ryby łowisko, następnego dnia zmienia się w studnię, pusta studnię. Czy tak być mogło i tym razem? Jasne , że tak. Takie i podobne tematy dręczyły nas podczas kwadransa dojazdu na łowisko.

 

 

Wokół Olecka jest kikanaście, a może i więcej, całkiem fajnych jezior. Niektóre sa troche zapomniane. To właśnie nad takie jezioro , z niemałym trudem forsując wąziutką dróżkę dojechaliści . Jurka samochód już stał, a łódka z wędkarzami majaczyła w oddali. Nie dzwonimy pytać, czy biorą. Przecież zaraz będziemy przy nich. Dopływamy do kolegów z nadzieja i błyskiem w oku. - Teraz słabo, ale rano brały znakomicie- zdaje krótką relację Józek.

 

 

 Nie wiemy co myśleć. Zresztą, co tu mysleć, Kotwiczymy łódź i próbujemy. Cisza. Mija 10 minut. Nic. Kwadrans, nic, dwadzieścia minut, nadal nic. Józek z Jurkiem płyną na inną miejscówkę. My przestawiamy łódkę prawie w ich miejsce. Nadal nic. Zmieniamy przynęty, sposoby prowadzenia, nic. Lekki niepokój. -Mam !-krzyczę szeptem do Krzysia.

 

 

Jest kolejny. Zgrabne. Krzysiek też łowi. Pasiaki między dwadzieścia a trzydzieści centymetrów. Pięknie biorą na różne przynęty. Wracają koledzy. Trochę dołowili. Jest pięknie, chociaż zimno jak w marcu, a nie w maju. Wędkarstwo jest jednak pełne niespodzianek. I to jest piękne.

Teraz czekam na kolejny telefon, że biorą. A może ja do kogoś zadzwonię?
J.Arnold Hościłło