Rekord

Spinningowe otwarcie sezonu Koło Okoń przeprowadziło jak zwykle 1 maja i jak zwykle na Biebrzy. Jak zwykle również łowiskiem był odcinek rzeki między tamą w Dębowie, a mostem w Dolistowie. I tutaj pierwszy REKORD! Frekwencji! Udział w zawodach wzięło 26 wędkarzy. I mieliśmy jedną wędkarkę! Martę Gąglewską.

 

 

Wędkarze więc dopisali! A ryby? Napisać, że o rybach nic nie można napisać, to nic nie napisać. Ale po kolei. Już przed godziną siódmą , bus, taxi i osobówka zajechały nad rzekę. Wylegliśmy spragnieni emocji, ryb i  wiosennej przyrody. Sprzęt zmontowany, jedni w butach gumowych krótkich, inni w woderach, jeszcze inni w traperach. Płaszcz w torbie lub na plecach. Plecak, chlebak, plecak ze stelażem, torby i torebki. Wędki różnie, od jednej do nawet trzech.

 
 
 

Na hasło Prezesa Krzysztofa Krajewskiego, ruszamy nad rzekę. Piękna jak zwykle. Tylko tej wody jakby mało. Tu kolejny REKORD. Rekordowo niski poziom wody, jak na 1 maja. Ten rekord mniej nas cieszy.  Rzeka odsłoniła łachy, dotychczas zwykle ukryte pod wodą. Nie ukazały się niestety  listki roślin, wśród których często baraszkują drobne rybki, ochoczo atakowane przez ukryte wśród roślinności drapieżniki. Tam zwykle posyłamy nasze przynęty i często są atakowane. Przynęty mieliśmy doskonałe, nawet drobne rybki były i tylko drapieżniki miały to wszystko w głębokim poważaniu.
Z wielkim mozołem i niestety gasnącymi nadziejami wykonywaliśmy kolejne rzuty.
Zmiany przynęt również niewiele dawały. Ryby po prostu nie brały . Wyliczyłem, że wykonaliśmy wspólnie około osiem tysięcy rzutów.
Do wagi przynieśliśmy ryb... osiem. Prosty rachunek. Aby złowić rybę należało wykonać tysiąc rzutów!
To jest dopiero REKORD!!!! Smutny. Jednak zawody , to nie tylko ryby.

 

 

 

 To przede wszystkim spotkanie, rozmowy, opowieści, żarty, czasem wygłupy,  także kontakt z przyrodą, a w przypadku zawodów spinningowych z brzegu, całkiem niezły, nawet kilkunasto kilometrowy spacer. Samo zdrowie. Boczek, karkówka i kiełbasa z grilla to również samo zdrowie. Smażone przecież bez tłuszczu, a poza tym trochę cholesterolu nie zawadzi. Surówka również była, a  witaminy wraz z nią. Pogoda, mimo zapowiedzi meteorologów, dopisała. Nie wiał, nie padało, a nawet przez chwilę świeciło słońce. Podczas ważenia zaświeciło ono tylko dla czterech wędkarzy.
Najbardziej Edkowi.

Takie więc były wyniki:

1. Sznurkowski Edward     840 g               

2.Ponikiewski Ryszard       640 g

3.Danilczyk Eugeniusz       160 g

4.Hościłło Arnold                  90 g

W zawodach uczestniczyli również: Marta Gąglewska, Jerzy Rynkowski, Jerzy Wysocki, Tomasz Gawroński, Wojciech Kozakiewicz, Mieczysław Gojlik, Maciej Bartoszewicz, Wojciech Łaziński, Kamil Urbanowicz, Robert Moroz, Krzysztof Hodana, Robert Chodnicki, Józef Makowski, Krzysztof Krajewski, Bogusław Wasilewski, Michał Majchrowski,  Zdzisław Sobolewski, Andrzej Jasiński, Andrzej Motulewicz i Tomasz Iszkuło. Bardzo cieszy frekwencja, mam nadzieję, że podobna będzie na kolejnych zawodach. Szkoda, że złowiliśmy tylko jednego szczupaka (Edek) i siedem okoni.
Był na kiju boleń, ale zszedł. Cieszą goście z Raczek i szczególnie płeć piękna. Witaj Marto, zapraszamy na kolejne imprezy. Zadałem Marcie trzy pytania. -Jak długo łowisz ryby? - Oooo, pewnie już cztery, nie pięć lat, a właściwie dużo więcej, bo kiedyś łowiłam karasie na stawach.- odpowiedziała Marta. - A kto namówił Cię na przygodę z wędką?- zapytałem - Spinnig , który mnie teraz pasjonuje włożył mi do ręki  Robert! To z nim wędkuję, On jest moim nauczycielem, doradcą i partnerem w łodzi. - Ostatnie pytanie: Kto skrobie ryby? - No jak to kto, jasne , że Robert ! - odpowiedziała z uśmiechem Marta, - A potem je razem smażymy - dodała. 

W imieniu Prezesa i wszystkich organizatorów serdecznie dziękuję za udział i zapraszam 6 czerwca na Mistrzostwa Koła na jezioro Olecko Małe.

                                                       z wędkarskim pozdrowieniem J.Arnold Hościłło