Narybek

Był rok 1979. Prawie czterdzieści lat temu....Ale o tym potem.
Tegoroczna wiosna jest jakaś dziwna. Początek kwietnia cieplutko, środek maja śnieg. Z tego powodu, cykliczną imprezę wędkarską, Powiatowy Turniej Szkół, jej pomysłodawca i główny organizator, Prezes Koła Okoń Krzysztof Krajewski przesunął o tydzień. Wody w rzece Ledze było dużo, ale czy ryby były? No i ten śnieg z temperaturą bliską zera. Ale już 23 maja wszystko zagrało. Była woda w rzece, ryby w wodzie i kilkudziesięciu młodych wędkarzy nad brzegiem rzeki. Rywalizacja odbyła się w kategorii szkół podstawowych i gimnazjów.

   

Uhonorowani zostali również najlepsi zawodnicy indywidualnie. Wysoki, jak na warunki naszej rzeczki, stan wody pozwolił na rozstawienie zawodników również od kładki w górę rzeki. To pozwoliło zachować w miarę duże wymiary stanowisk, bowiem frekwencja była znakomita. Dziewięć szkół wystawiło swoje trzy osobowe reprezentacje. Poziom wędkarzy, jak zwykle różny. Jedni z fachowo przygotowanymi bacikami, inni z wędkami spinningowymi, od biedy nadającymi się do ciężkiej żywcówki na szczupaka lub suma. Często również z właściwymi do tej metody spławikami o wyporności piłeczki do ping ponga i co najgorsze z haczykami, stosowanymi przez karpiarzy.

 

Tym zawodnikom trudno było złowić w szybko płynącej, płytkiej rzece drobne rybki. Tym dobrze przygotowanym z pewnością pomagali starzy wędkarze. Tych pozostałych, ja cenię za samodzielność. Że popełniają błędy, to nic. Taka impreza jest właśnie po to, aby zdobyć wiedzę i doświadczenie. A co do sprzętu, to może warto rozważyć zorganizowanie w szkołach spotkań z instruktorami wędkarskimi. Zapału zawodnikom nie brakowało. Ryby również były. Znakomicie .

 Po dwóch godzinach łowienia komisja sędziowska zważyła ryby. Te żywe, wróciły do rzeki. Ryby przechowywaliśmy w wiaderkach. Niestety wędkarstwo wiąże się często z uśmiercaniem zdobyczy. Warunki rzeki nie pozwalają na użycie długich siatek na obręczach, stosowanych w profesjonalnych zawodach. Tam po zważeniu wszystkie ryby wracają do wody. Ich przeżywalność sięga 90%. U nas było to około 20%. Usilnie myślimy, jak to usprawnić. Zależy nam na tym, aby młodzi wędkarze nauczyli się , że swojej zdobyczy można darować życie, co u wędkarzy starszego pokolenia nie jest wcale takie częste. Wielu zabiera wszystko, co woda dała. Wiadro, często dwa, leszczyków, płoteczek, a nawet okonków. Małe szczupaki również, niestety. Potem , gałki z ryby, albo sąsiadce.

Ale do tematu. Po podliczeniu wyników okazało się , że w rywalizacji szkół podstawowych:
1. Szkoła Podstawowa nr 4 Olecko
2. Szkoła Podstawowa nr 3 Olecko
3. Szkoła Podstawowa nr 1 Olecko
 

wśród gimnazjów:
1. Gimnazjum nr 1 Olecko
2. Gimnazjum nr 2 Olecko
3. Gimnazjum Wieliczki


Indywidualnie szkoły podstawowe:
1. Janusz Krajewski
2. Kacper Łapiński
3. Jakub Nietubyć


Indywidualnie gimnazjum:
1. Aleksander Krajewski
2. Mateusz Dziedziach
3. Krystjan Pietruczuk

 

W zawodach uczestniczyli również przedstawiciele szkół z Kowali Oleckich oraz Szkoły Społecznej. Zbieżność nazwisk zwycięzców indywidualnych z Prezesem Koła, nie jest przypadkowa. Chłopcy posiadają dobre geny. Narybek wędkarski w Olecku, więc jest. Kłopotem nadal brak właściwego łowiska. Dobrze, że dzięki Józkowi Makowskiemu, "odkrywcy" tego odcinka rzeki, w ogóle można zorganizować takie zawody, jednak wszyscy marzą o kilkuset metrach dostępnego brzegu jeziora. Imprezę, bo zawody zakończone były bogatym grillem dla wszystkich, której koszt wyniósł prawie trzy tysiące sfinansowało Koło Okoń Olecko, przy skromnym, bo skromnym 200 zł, ale jednak, wsparciu Powiatu. Wszyscy uczestnicy otrzymali pamiątki i nagrody, a okazałe puchary, mam nadzieję już lśnią w szkolnych gablotach. Bardzo serdecznie dziękujemy Pani Halinie Bogdańskiej, przedstawicielce Powiatu oraz Panu Dyrektorowi Jarosławowi Kosakowskiemu, za zaszczycenia nas swoja obecnością. Dzięki wielkie opiekunom ze szkół i rodzicom za pomoc w organizacji.

 

Jeszcze więcej wędkarskiego narybku odwiedziło zakole rzeki Legi, 1 czerwca. Tradycyjne już zawody wędkarskie, zorganizowane z okazji Dnia Dziecka zgromadziły na starcie 43 zawodników! Rekord rekordów! Warunki rzeki podobne, ryby również. Zainteresowanie bardzo duże. Rodzice, ciocie, babcie i dziadkowie. Popołudnie na łonie natury z wędką w garści. Ze względu na wiek zawodnicy zostali podzieleni na cztery kategorie wiekowe.

 

W rywalizacji osiągnięto następujące wyniki:
Kategoria I dzieci w wieku do 6 lat:
1. Maja Makowska 1165g
2. Paweł Krajewski 430g
3. Krzysztof Zabłocki 100g

Kategoria II dzieci w wieku 7-9 lat :
1. Szymon Nietubyć 870g
2.Jakub Wieloch 550g
3. Ernest Sienica 510g
4. Antoni Sawicki 500g
5. Nikodem Antosiewicz 415g
6. Bartosz Masalski 155g
7. Magda Żukowska 10g
8. Maksymilian Hanc

Kategoria III dzieci w wieku 10-12 lat:
1. Kacper Adamczyk 990g

2. Janusz Krajewski 770g

3. Igor Wieloch 520g

4. Bartek Sadowski 425g

5. Aleksander Zawistowski 385g

6. Łukasz Masalski 365g

7.Piotr Waszkiewicz 275g

8. Jakub Domin 260g

9.Jakub Kozłowski 245g

10. Mikołaj Horuń 230g

11.Ernest Zagadki 155g

12.Aleksander Jakubowski 50g

13.Patryk Żukowski 35g

14. Dominik Sejnowski 15g


Kategoria IV młodzież do lat 18


1.Krystjan Pietruczuk 960g

2.Kinga Gutowska 560g

3. Aleksander Krajewski 500g

4. Krystjan Mazur 330g

5. Erwin Oleszczuk 310g

6.Marek Nowakowski 279g

7.Jakub Nietubyć 265g

8.Mateusz Sokalski 260g

 9.Jakub Truchan 200g

10.Mateusz Kamiński 175g

11.Marcin Guzewicz 150g

12.Damian Białanowski 130g

13.Szymon Orchowski 125g

14.Michał Domalewski 95g

15.Patryk Tatarek 90g

16.Gabriel Szymanowski 70g

17.Jakub Gościewski 35g

18.Jakub Maciejewski 0g

 

 

Kilka wniosków.

Dziewczyny. Z radością odnotowujemy udział dziewczyn w zawodach, a także ich znakomite wyniki. Bardzo liczne uczestnictwo młodzieży w wieku 10-16 lat. To efekt poprzednich imprez dla dzieci. Wiele nazwisk powtarza się od lat. Jednocześnie nowi wędkarze. To bardzo cieszy. Niedogodnością niestety pozostaje łowisko. Rzeka Lega wypacza wyniki, stanowiska nie są równe i wśród uczestników mogą powstać złe przyzwyczajenia. Odpowiednie łowisko potrzebne od zaraz . Tu apel do włodarzy miasta, a raczej nadjeziornego brzegu. Może przy okazji modernizacji wiewiórczej ścieżki!?
Krążące na nami chmury, już , już zdawały się przynieść deszcz, jednak jakaś siła, sprzyjająca z pewnością młodym wędkarzom, rozganiała je na boki. Nie było zbyt ciepło, jednak nie padało. Grill czerwony , nie od temperatury, ale od szybkości wydawanych kiełbasek, z trudnością nadążał z zaspokojeniem apetytów. Tej imprezie patronował Urząd Miasta, do budżetu zawodów doliczyliśmy więc 300 zł na puchary, które wręczał pełniący wówczas funkcję burmistrza , komisarz Grzegorz Kłoczko. Bardzo dziękujemy. Dużym wsparciem była, jak co roku pomoc dyrektora zakładu rybackiego Pana Pawła Matyjewicza. Reszta z budżetu Koła Okoń. Kolejne dwa tysiące. Z przyjemnością wydaliśmy te pieniądze. A nagród było, że hoho! Oczywiście otrzymali je wszyscy uczestnicy. Do tego puchary, medale, dyplomy. Nad całością obu zawodów czuwał prezes koła Krzysztof Krajewski, którego wspierali członkowie zarządu: Aga Hodana, Mietek Gojlik, Tomek Gawroński, Józek Makowski, Jurek Rynkowski, Krzysiek Hodana, Edek Sznurkowski, Jurek Wysocki ,Wojtek Kozakiewicz oraz piszący te słowa, Arnold Hościłło.


Jest rok 1979. Czerwiec .

 Prawie czterdzieści lat temu. Koło wędkarskie z Olecka organizuje na szyjce spławikowe mistrzostwa. Jest również kategoria juniorów. Wygrywam. Łowię sześć płotek na larwy chruścika. Na pszenicę nie brały. Wyblakły dyplom w ramkach, do dzisiaj wisi w mojej pracowni.
Też byłem takim narybkiem....
 

J.Arnold Hościłło