Dziadek czyli integracja albo sprawa czkawki. Śniardwy 2016

Czkawka. Mimowolny skurcz przepony. Każdy poznał dokuczliwość czkawki. Miecio szczególnie.

24 stycznia 2016r 15 wędkarzy w tym jeden z czkawką,  z Koła Okoń i nie tylko uczestniczyło w integracyjnym spotkaniu na lodzie jeziora Śniardwy. Od piątej rano bus zbierał po całym Olecku wędkarzy, którzy postanowili niedzielę spędzić na największym polskim jeziorze. Pogoda fantastyczna. Kilka stopni mrozu, a co najważniejsze prawie bezwietrznie, co na tak ogromnym zbiorniku jest bardzo ważne. Już kilka minut po siódmej, gdy jeszcze panował lekki zmrok, zameldowaliśmy się na jeziorze, w rejonie tzw. wysokiego brzegu. Głębokość bardzo urozmaicona. 2-3 metry, za chwilę prawie 7 i znów wypłycenie. Tylko z rybami kłopot. Jakoś nie biorą. Czkawka nie mija. W zasięgu wzroku pewnie ze stu pięćdziesięciu wędkarzy.  Tłoczno. Niektóre górki okupowane były przez nawet ponad dwudziestoosobowe zgrupowania wędkarzy. Inni łowili w samotności. I tylko wyniki podobne. Słabo, bardzo słabo. Pojedyncze okonie i płotki. Ktoś tam trafił leszczyka.

 

 

 

 Ale humory dopisują. Na ognisko umówiliśmy się na 14. Każdy przyniósł jakieś ryby. Miecio dodatkowo czkawkę. Dymek, przyjemny ogień i własnoręcznie upieczona kiełbaska. Integracja. Gadaliśmy chyba dwie godziny. Nikt nie poganiał. Prezes koła zadbał, aby jakaś rywalizacja była, więc za największą rybę wręczył piękny szklany puchar. A rybą tą był złowiony przez Arnolda Hościłło leszcz. Najważniejszym tematem rozmów było hasło "dziadek". Mirek właśnie kilka dni temu został dziadkiem i cieszył się jak dziecko. A na ten temat inni mieli również swoje przemyślenia. Zarówno obecni dziadkowie, mający wnuki roczne, kilku, kilkunasto a nawet kilkudziesięcioletnie jak i ci, którzy dziadkami dopiero zostaną.  Odśpiewane „Dziadku, drogi dziadku…”  i inne harcersko-turystyczne przeboje. Fajnie było.

 

 

 

 

 Serdeczne podziękowania Krzysztofowi Krajewskiemu i Mieczysławowi Gojlikowi za zorganizowanie wyjazdu. Chociaż ryb nie połowiliśmy, integracja stała się . Bo przecież nie tylko o ryby w wędkarstwie chodzi. I tylko ta czkawka. Ciągle nie minęła. Gdy podczas podróży na łowisko pytałem kolegów ,co dla nich jest najważniejsze w wędkarstwie, nikt nie powiedział, że ryby. Sprawdziło się.  Pozdrawiam serdecznie wszystkich uczestników

                   z  wędkarskim pozdrowieniem J.Arnold Hościłło